JAK NIE SKOCZYŁEM Z KOSMOSU - tom 1

Moją historię dedykuję wszystkim tym, których uznano za słabych, niewystarczających, niespełniających oczekiwań, albo gorszych.
Dedykuję ją również tym, którzy sami tak o sobie czasami myśleli lub wciąż tak myślą.
Co zabawne, cała magia polega na tym, że te słabości, lęki, dysfunkcje i błędy w pewnym momencie życia okazują się największym potencjałem.


AKTORKA TEATRALNA, FILMOWA I TELEWIZYJNA, Paulina Chapko o książce:
"Nie trzeba skoczyć z kosmosu, żeby dokonać rzeczy niezwykłych. Czasem największym wyzwaniem jest spojrzeć prawdzie w oczy. Przyznać się do własnego strachu. Upaść i mimo wszystko wstać. Zaufać sobie wtedy, gdy inni przestają wierzyć.„Wciąż nie skoczyłem z kosmosu” to poruszająca historia człowieka, który pokazuje, że autentyczność jest większą siłą niż pozory, a szczerość wobec samego siebie może stać się początkiem prawdziwej wolności.To także opowieść o niezłomnej wierze w marzenia. O determinacji, by podążać za nimi przez lata mimo przeciwności, zwątpienia i niepowodzeń. I przede wszystkim o przekonaniu, że największą wartość mają te działania, które mogą dawać nadzieję, odwagę i siłę innym ludziom.Ta książka nie inspiruje do bycia kimś innym. Inspiruje do tego, by wreszcie odważyć się być sobą"


ZE WSTĘPUOddaję w Twoje ręce pierwszą z trzech napisanych w ostatnich latach części mojej niezakończonej jeszcze historii. Życie dopisuje kolejne jej rozdziały tu i teraz, natomiast tych już zamkniętych, moim zdaniem, nie warto trzymać w szufladzie.Nie jest to książka jako taka. Jest to bardziej moja opowieść, którą przelewam na papier. I tak jak wcześniej, tak zapewne i teraz padną pytania o to, czy nie mam obaw przed upublicznieniem swoich słabości. Pytam zatem i ja: a powinienem mieć? Czy ukrywanie ich cokolwiek zmieni?Moja historia i tak wciąż jest ze mną, a ja od niej najzwyczajniej nie uciekam, nie zamazuję jej niewygodnych fragmentów, nie usuwam ich trwale, ale też nie dążę do tego, aby zatapiać się w niej bez reszty. Obnażam to tak samo, jak w przypadku mojej pierwszej książki, „Historii tysiąca lęków”, pokazując, że to, co nazywamy słabością, może stanowić ogromny potencjał do przekształcenia w niezachwianą siłę.Dzisiaj, we wrześniu 2026 roku, z perspektywy zdrowia bądź pokonania choroby wszystko to wygląda inaczej, ale właśnie dopiero po tych trudnych dla mnie przejściach, mogłem sobie uzmysłowić, że to, co widzę, nie jest tym, co istnieje w rzeczywistości. Rzetelna, obiektywna i trafna ocena obserwowanych przeze mnie przyczyn zachowań i zjawisk, a przede wszystkim ludzi, którzy pływają ze mną w tym samym wzburzonym oceanie, nie jest i nigdy nie będzie możliwa. Przez drobny ułamek sekundy widzimy ponad wzbierającymi falami życia ledwie ukazujące się wierzchołki walczących o przetrwanie głów. Nie mamy nawet cienia szans na odkrycie sił do uzyskania dystansu do samych siebie, ale wciąż uporczywie skupiamy się na innych, bo może oni bardziej toną niż my.Moje doświadczenia pokazują mi, że istnieje niezwykle skuteczny sposób radzenia sobie z tym, co nas otacza, co nas dotyka, co spędza nam sen z powiek – jest to zaakceptowanie swojej przeszłości, szacunek do siebie i wyrozumiałość w stosunku do własnych czynów. Wszystkich czynów, nie tylko tych, które otoczenie bądź my sami uznajemy za wzniosłe.Powiedzenie prawdy bez względu na konsekwencje to wolność w najczystszej postaci.I właśnie to w tym tekście czynię, nie tylko w myśl tej wartościowej dla mnie idei, ale również po to, by definitywnie oderwać się od mojego niegdysiejszego przeglądania się w opiniach innych ludzi. Te oceny jeszcze do niedawna czyniły mnie ich nieświadomym niewolnikiem. I owszem, można przyjąć, że pokazuję tutaj kulisy pomocowych projektów zwieńczonych dążeniem do skoku z kosmosu, ale to jedynie techniczne tło tej opowieści. Przede wszystkim odsłaniam tutaj kulisy życia zwykłego człowieka, i to nie tylko poprzez jego lęki czy jakieś konkretne trudności – obnażam tutaj człowieka z całym repertuarem jego myśli i zachowań. Takiego samego człowieka jak Ty. Jeżeli jednak nie znajdziesz w tych historiach siebie, to mam nadzieję, że przyjmiesz, iż takich ludzi jak ja, jest naprawdę bardzo dużo.W trzech kolejnych książkach odkrywam prawie dziesięć lat starań, jakie czynię, aby zwrócić uwagę świata na los uchodźców klimatycznych. Powstał z tego już całkiem pokaźny zbiór przedziwnych zdarzeń, niezwykłych spotkań, całej masy błędów, głupotek i porażek, ale też czasami śmiesznych oraz dramatycznych upadków i bolesnych zmagań z niesprawiedliwym i ślepym najczęściej losem. Moje życie utworzyło ostatecznie całkiem bogatą mozaikę – nie zawaham się tutaj użyć tego słowa – przygód. Przeplata się również przez nie przepiękne szczęście, którego miałem możliwość doświadczać bez planowania czegokolwiek.
Jest zatem tak, jak brzmi tytuł tej książki: wciąż jeszcze nie skoczyłem z kosmosu, choć to nie oznacza, że nie mam już na to szans, a projekt JUMP FOR THE PLANET przestał istnieć. Projekt wciąż bardzo intensywnie żyje swoim życiem, na które nie do końca mam wpływ.
Mój wspaniały Przyjaciel, David Beaver z The Overview Institute i The Center For Planetary Identity, zapytał mnie kilka lat temu: „Czy gdybyś wiedział, jak trudne to będzie, podjąłbyś się tego teraz?”. Natychmiast odpowiedziałem mu: „NIE!”.
Chociaż dzisiaj już nie dałbym sobie za to obciąć ręki.
W niezwykłym filmie THE OVERVIEW EFFECT David powiedział:My już jesteśmy w kosmosie, ale nie włączyliśmy tego do naszej perspektywy, żyjąc tutaj, na Ziemi.


OD CZYTELNIKA:Mocna. Wzruszająca. Z humorem.
Prawdziwe historie opisane tak obrazowo, że czujesz się jak uczestnik tych wydarzeń. Jeśli dołożysz do tego swoje doświadczenia i analogie z własnego życia emocje będą bardzo wyraziste. Będzie śmiech. Będą łzy.
Wciągająca lektura o odwadze, rodzinie, kruchości ludzkiego życia. Skąd czerpać motywację do robienia rzeczy niewyobrażalnych i jak przetrwać bezsilność wobec losu. Książka o życiu. Nie wszystko się udaje. Nie każdy człowiek jest wsparciem. Upadłeś.... ale czy wstaniesz?Tomasz Kozłowski opowiada o ludziach, którzy tworzą jego historię. Rodzinie, kolegach, partnerach biznesowych. Jedni ciągną go w dół, w czarną otchłań depresji inni dodają mu skrzydeł tak wielkich, że lata w chmurach (ze spadochronem). Dałem się zaprosić do jego "gabinetu" na 4000m nad ziemią i było to mocne przeżycie. Ta książka też."Wciąż nie skoczyłem z kosmosu" to wciąż trwająca opowieść o wizji i marzeniach osadzonych w realnym świecie pieniędzy i polityki.Niespodziewane zakończenie tej książki (I tom) spowoduje, że od razu zapiszesz się w kolejce po kolejną...Mariusz Hendzel